Najnowszy wpis

Pobieranie odsetek od kosztów udzielenia kredytu konsumenckiego – sprawa C-744/24

23 kwietnia 2026 r. przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej zapadł wyrok, który ma kluczowe znaczenie dla tysięcy kredytobiorców w Polsce. Odpowiadając na pytania prawne skierowane przez polski […]

9Czytaj więcej

eBOOKI

Czym jest Sankcja Kredytu Darmowego (SKD)?

Pobierz ebooka

KALKULATOR SKD

Wprowadź podstawowe dane z umowy i zobacz, czy bank nie pobrał od Ciebie zbyt dużo.

9Idź do kalkulatora

RAPORT BIK

Sprawdź swoją historię kredytową i zobacz, jak widzą Cię banki. 

9Dowiedz się więcej o raporcie BIK

Sądy zmieniają podejście do kredytów.

Sądy zmieniają podejście do kredytów. Czy to najlepszy moment, żeby odzyskać pieniądze?

Jeszcze kilka lat temu wielu kredytobiorców słyszało jedno: „z bankiem nie wygrasz”. Dziś ta narracja zaczyna się wyraźnie zmieniać. Coraz więcej spraw kończy się korzystnie dla klientów, a sądy coraz odważniej przyglądają się zapisom umów kredytowych. I co najważniejsze – w wielu przypadkach stają po stronie kredytobiorców.

To nie jest już pojedynczy trend, tylko wyraźny kierunek.

Zmiana nie polega wyłącznie na liczbie wygranych spraw. Największe znaczenie ma to, jak sądy interpretują same umowy. Coraz częściej podkreślają, że jeśli bank popełnił błędy formalne lub nie dopełnił obowiązków informacyjnych, to klient nie powinien ponosić kosztów takiej sytuacji. W praktyce oznacza to jedno – kredyt może zostać „odchudzony” do samego kapitału, bez odsetek i dodatkowych kosztów.

To właśnie mechanizm, który stoi za sankcją kredytu darmowego.

W praktyce wygląda to prosto, choć skutki są bardzo konkretne. Jeśli sąd uzna, że umowa zawierała nieprawidłowości, kredytobiorca oddaje tylko to, co realnie pożyczył. Wszystkie odsetki, prowizje i dodatkowe opłaty przestają obowiązywać. To oznacza, że pieniądze, które zostały już wpłacone ponad kapitał, mogą podlegać zwrotowi.

I tu pojawia się moment, który dla wielu osób jest przełomowy. Okazuje się, że ktoś, kto przez lata spłacał kredyt zgodnie z harmonogramem, w rzeczywistości mógł nadpłacić bankowi znaczące kwoty. W niektórych przypadkach mówimy o kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu tysiącach złotych.

Z doświadczenia kancelarii wynika, że błędy w umowach nie są rzadkością. Wręcz przeciwnie – dotyczą bardzo dużej części kredytów dostępnych na rynku . Problem polega na tym, że większość osób nigdy swojej umowy dokładnie nie analizowała. Podpisanie dokumentów w banku często było formalnością, a dziś te same zapisy mogą stać się podstawą do odzyskania pieniędzy.

Co się zmieniło teraz?

Przede wszystkim świadomość. Zarówno po stronie klientów, jak i sądów. Kredyt przestał być „świętą umową”, której nie można podważyć. Stał się produktem finansowym, który – jak każdy inny – musi spełniać określone wymogi prawne. Jeśli ich nie spełnia, konsekwencje ponosi bank.

To powoduje, że coraz więcej osób decyduje się działać.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że każda kolejna sprawa buduje pewien precedens i wpływa na praktykę orzeczniczą. Sądy coraz częściej opierają się na wcześniejszych wyrokach, co sprawia, że linia orzecznicza się stabilizuje. Dla kredytobiorców oznacza to większą przewidywalność i mniejsze ryzyko.

Z drugiej strony warto zauważyć, że banki nie pozostają bierne. Coraz częściej podejmują działania obronne, kwestionują roszczenia i próbują wydłużać postępowania. To naturalna reakcja, bo skala potencjalnych zwrotów jest ogromna. Im więcej osób zaczyna dochodzić swoich praw, tym większa presja po stronie instytucji finansowych.

I właśnie dlatego moment, w którym jesteśmy teraz, może być kluczowy.

Z jednej strony mamy rosnącą liczbę korzystnych wyroków i coraz bardziej przyjazne podejście sądów. Z drugiej strony – system, który z czasem może się „zatykać” przez liczbę spraw. Do tego dochodzi kwestia przedawnienia roszczeń, o której wiele osób w ogóle nie myśli, a która może mieć realny wpływ na możliwość odzyskania pieniędzy.

Dlatego odkładanie decyzji często działa na niekorzyść kredytobiorcy.

Najważniejsze jest jedno – żeby w ogóle sprawdzić swoją umowę. Bez tego nie da się ocenić, czy bank popełnił błędy i czy w danym przypadku można mówić o realnych roszczeniach. Sama analiza często już na początku pokazuje, czy sprawa ma potencjał.

I tu dochodzimy do sedna.

Nie każda umowa będzie wadliwa, ale bardzo wiele z nich zawiera zapisy, które dziś mogą być skutecznie podważane. Różnica między „nic się nie da zrobić” a „możesz odzyskać kilkadziesiąt tysięcy złotych” bardzo często zaczyna się od jednej decyzji – sprawdzenia dokumentów.

Bo w obecnej sytuacji rynkowej to nie bank ma ostatnie słowo. Coraz częściej ma je sąd.